Karnawał.
Czas imprez, wystrzałowych kreacji, cekinów, kryształów, złotej nitki, ćwieków, błyskotek i wszystkiego innego, co pozwala być widoczną na parkiecie i nie tylko.
Tak się składa, że większość odwiedzających mnie klientek chce się przebrać za księżniczkę.
Ale nie za jakąś tam zwykłą, nie. Gorset musi być pokryty kryształami, cekinami, błyszczącymi kamieniami i jeszcze dobrze by było, żeby może jakaś koroneczka albo hafcik, no i oczywiście spódnica w brokacie!
Z trenem!
Taka moda teraz weszła.
Część z tych Pań myli chyba swój ślub z imprezą ostatkową i nie myśli o tym, że będzie wyglądać raczej zabawnie niż olśniewająco.
Ale od początku.
Dla kogo księżniczka i dlaczego nie dla wszystkich?
Jeśli Twój rozmiar znajduje się w przedziale 34-38, masz przynajmniej 160 cm wzrostu
(a do tego planujesz obcasy 10cm-12cm) to śmiało możesz rozpocząć poszukiwania księżniczki dla siebie. Jest jeszcze jedno małe "ale".
Czy Twój narzeczony jest dużo wyższy od Ciebie? Jest szczupły czy postawny?
Co mnie to obchodzi? Cóż, jakby nie patrzeć to byłoby dobrze, gdybyście wyglądali dobrze
nie tylko osobno, ale i razem. Więc teraz wyobraź sobie, że Ty masz 160cm wzrostu,
Twój przyszły mąż 170cm i sylwetkę siatkarza prędzej niż kulomiota.
Ty ubrana w szeroką księżniczkę z trenem a obok On w smokingu lub garniturze.
Jak wyglądacie? No właśnie. Najpierw Ty a gdzieś z tyłu majaczy On.
Oczywiście, że to Ty masz być gwiazdą wieczoru, ale pamiętaj, że to nie studniówka
i od początku wiadomo kto jest królem i królową tego balu.
Nie oznacza to, że musisz od razu rezygnować z wymarzonej sukni.
Wystarczy dobrać taką, która nie będzie najszersza.
A teraz część mniej przyjemna.
Jeśli Twój rozmiar znajduje się w przedziale 38-42 a wzrost to 160cm to zacznij oswajać się
z myślą, że Twój fason to litera A.
Dlaczego? bo w szerokiej księżniczce uzyskasz efekt waty cukrowej, która spadła z patyka (jeśli ukochany jest szczupły i wysoki to mamy kompletny obrazek)
Będziesz wyglądać jak biała plama.
Za to jeśli masz 175cm i rozmiar 42-44 no to wtedy bardziej przypominać będziesz Mount Everest. W tej sytuacji również radziłabym literkę A lub suknię lejącą.
Jest jeszcze jedna grupa Pań, która powinna porzucić marzenia o szerokiej, ciężkiej sukni.
Panie w ciąży.
I nie chodzi tu o to, że ten fason kiepsko brzuch ukryje, to już nie te czasy, że trzeba w śnieżnej bieli za wszelką cenę udawać dziewicę a później opowiadać, że wcześniak, ale wyjątkowo zdrowy!
Chodzi o bezpieczeństwo Twoje i malucha. Taka kiecka trochę waży i kiedy jest się w zaawansowanej ciąży z atrakcjami w stylu mdłości, duszności i puchnięcie,
to dodatkowe 5-6 kg sukni jest ostatnim, co Ci do szczęścia potrzebne.
A jeśli jesteś jedną z tych, które moje porady mają gdzieś i bez względu na wszystko i tak kupisz właśnie taką suknię, to pamiętaj, że księżniczka księżniczce nierówna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz