niedziela, 28 grudnia 2014

Mother knows best



Wiesz już czego będziesz szukać.
Teraz musisz się zastanowić z kim.
Wiem, wiem, myślisz sobie: łee...a co to za problem? 
No właśnie okazuje się, że bardzo duży. Podobnie jak nie stwierdziłaś, że za mąż wyjdziesz
za pierwszego lepszego (przynajmniej taką mam nadzieję) tak samo rozważyć musisz kogo wybrać na doradcę. Widziałam wiele różnych "zespołów" i wiem jak bardzo mogą pomóc
i jak bardzo zaszkodzić mogą.

Mit 1: najlepiej z mamą
Pokutuje takie przekonanie, zresztą lansowane bardzo mocno przez panie sklepikowe,
że suknię najlepiej wybiera się z mamą. 
Czemu one się tak przy tych matkach upierają? a no z bardzo konkretnych względów 
(i wcale nie chodzi tu o troskę o młodą) Przede wszystkim jak przychodzisz z koleżanką lub siostrą, to jest duża szansa, że chcecie sobie kiecki po przymierzać dla zabawy, a wiadomo,
że mama - osoba poważna. Nie zwolni się z pracy żeby się na mieście wygłupiać!
Poza tym, kasę na kieckę też daje mama (kolejny stereotyp)
Ja nie twierdzę, że mama jest złym doradcą, twierdzę, że nie jest najlepszym.
Wszystko oczywiście zależy od tego, jaka ta mama jest i ile macie ze sobą wspólnego
(poza nosem, biodrami czy wzrostem)
Pamiętać należy, że mama krępować się nie będzie i jeśli uzna, że wyglądasz grubo albo chudo, to Ci walnie prosto z mostu. Pół biedy jeśli ta opinia dotyczyć będzie sukienki.

Taka sytuacja
Przychodzi ładna, szczupła dziewczyna z matką. Wybiera sukienkę. Idziemy do przymierzalni, dziewczyna się rozbiera, Ja chce zakładać na nią sukienkę, a zza pleców jęk matki: o Boże, jakie Ty masz te plecy straszne, dziecko...! Dziewczyna wzdycha, Ja zakładam na nią suknię i sznurując, szukam wzrokiem tych okropności na jej skórze. Znajduję szeroką na 2mm i długą na jakieś 10cm bliznę. Ledwo ją widać. Matka nie przestaje: Nie no, strasznie. Wie Pani co, musimy coś z zakrytymi plecami znaleźć bo to tak nie może być. Albo może bolerko jakieś? Dziewczyna w sukni wygląda pięknie, ale matka nawet na nią nie patrzy. Córka odwraca się przodem i pyta o suknię, próbując zignorować jej utyskiwania nad wyimaginowanym nieszczęściem. Matka w kółko wałkuje temat pleców. Zakładamy drugą suknię. Matka wciąż jęczy. Przy trzeciej sytuacja się nie zmienia więc nie wytrzymuję i tonem nie znoszącym sprzeciwu mówię do niej: proszę wystosować jakiś pozytywny komunikat do córki. Na co słyszę: no...sukienka ładna...
Dziewczyna w końcu nie wytrzymała (choć i tak długo to trwało) i powiedziała do matki: posłuchaj mamo, mam tą bliznę i będę ją miała, ona nie zniknie, więc albo się z tym pogodzisz i przestaniesz ciągle o tym mówić, albo to ostatni sklep do jakiego ze mną weszłaś. Nie wiem na ile to pomogło bo u mnie już niczego więcej nie mierzyła.

Inna za to cisnęła na inną melodię. Kiedy jej córka stanęła przed lustrem, reakcja była bezlitosna. Dziecko, jaka Ty gruba jesteś! No strasznie przytyłaś! Do ślubu masz jeszcze trochę czasu, musisz coś z tym zrobić! Nieszczęsna dziewczyna "kurczy się" i kuli, zniknąć by chciała a matka nie daje za wygraną i postanawia dowalić i mnie. popatrz na Panią, Pani to chyba nic nie je, taka chudziutka!
Niestety w takich sytuacjach bardzo często zawstydzona dziewczyna uznaje, że się jej spieszy jednak i więcej już dziś nie przymierzy i musi już iść. Albo umrzeć.
Są też matki, które krzyczą, że ich córeńka to we wszystkim wygląda pięknie
(g****o prawda i g******a opinia) oraz matki, które faktycznie trzymają kasę i nie pozwalają nawet przymierzyć dziewczynie sukni, która matce nie pasuje.
Żeby nie było! Są też mamy, które się ze swoimi córkami przyjaźnią. Znają je. Wiedzą
w jakim fasonie i kolorze tej dziewczynie będzie dobrze i szczerze wyrażają opinię, nie raniąc jej i nie poniżając.      I nie ma znaczenia, ile ich córka ma w pasie i czy ma bliznę na całe ramię.
Te kobiety są w stanie wyjść poza siebie, nie patrzeć na córkę jak na swój awatar, przedłużenie siebie. Widzą ją raczej jako kobietę o takich wadach i zaletach, z takim a nie innym charakterem, która przecież jeszcze wczoraj biegała po placu zabaw a dziś wychodzi za mąż. Czasem zakręci się łezka w oku, ale nie ma tu kompleksów i żali przekazywanych
z pokolenia na pokolenie, które na każdym kroku trzeba wywlec na światło dzienne.
Więc zadanie na dziś: zastanów się kim jest Twoja mama? jaką macie relację?
No i najważniejsze - czy ona wie, w czym Ci dobrze?
Jeśli masz wątpliwości, ale jednak chcesz żeby wzięła jakiś udział w poszukiwaniach, to pozostaje Ci opcja bezpieczna. Wstępny rekonesans robisz sama albo z kimś innym.
Mamie "pozwalasz" wybrać z pośród swoich typów. 

W kolejnej notce o koleżankach.


Ps.Troszkę mnie tu nie było i nawet się zastanawiałam czy wracać, ale nie lubię zostawiać rzeczy nie dokończonych. Oby wystarczyło zapału, żeby dotrwać do "ślubu".
Pozdrawiam, jeśli ktoś w ogóle to czyta ;D

wtorek, 4 marca 2014

Long story Short





Przymierzyłaś już wszystkie fasony i wciąż czujesz, że to nie to?
W każdej czujesz się bardziej przebrana niż ubrana?
To uwaga, rzucam Ci teraz koło ratunkowe!
Jeśli nie jesteś zależna od opinii babć, cioć i innych sąsiadek - przymierz się do krótkiej sukni.
Tak, krótkiej. 
Nie, ksiądz nie wyrzuci Cię z kościoła.
Zapewne wiesz już (jeśli czytałaś wcześniejsze notki), że przy tym, jak przy każdym innym modelu, trzeba spełniać kilka warunków żeby wyglądać świetnie.
Po pierwsze - nogi.
Nieważne jaki krój, w każdej będzie je widać.
Na tę okazję potrzebne są dwie zgrabne łydki, szczupłe kostki i wysokie obcasy.
Zacznijmy od wariantu najdłuższego.
Jakże modne ostatnio lata 50' 
Zakodujcie sobie drogie Panie, ta długość to 7/8 a nie 3/4
Jeśli jesteście niewysokie i nie chcecie zakładać butów na wysokim obcasie to będziecie wyglądały jak kupa śmiechu. Dlaczego? bo będziecie wyglądały jak w długiej sukni, która jest za krótka, albo w krótkiej, która jest za długa. Suknia na zdjęciu jest absolutnie świetna, zresztą jak cała stylizacja, ale jak widać - widać nogi. 
Żeby je było widać przy niedużym wzroście, konieczny jest obcas minimum 8-10cm.
Tu sprawa ma się podobnie. 
Ostatnia stylizacja również pokazuje jak to wyglądać powinno (i nie chodzi tu tylko o obcas)
Chodzi o całość. Jeśli widzisz się w takim wydaniu to nie ma co się zastanawiać nad innymi.
Wszystkie 3 suknie mocno akcentują talię i nieco poszerzają biodra.
Taka ich uroda! nie ma co ich "wyszczuplać", jeśli chcesz biodra ukryć, wybierz coś takiego.
Paradoksalnie będzie to model dobry żeby biodra ukryć, ale będzie też współgrał z sylwetką prostą, bez wcięcia w talii. 
Tu za to tzw. opcja lekko erotyczna do kolana (tak, są amatorki takich kwiatków)
Nóg widać coraz więcej, więc coraz bardziej trzeba na nie zwrócić uwagę.
Obcas nie już tak ważny, ale moim zdaniem wyższy będzie wyglądał lepiej.
Chcesz tren i krótką suknię i nie wiesz co zrobić? zawsze możesz wybrać suknię półdługą
W ten sposób będziesz miała jedno i drugie :) 
Zastanawiasz się teraz pewnie czy każda suknia krótka jest rozłożysta.
Na szczęście dla wielu Pań - nie.
Oto suknia niezwykle elegancka!
Krótka i dopasowana ale nie wulgarna i kiczowata.
Idealna zarówno na ślub kościelny jak i cywilny.
Odradzałabym jedynie taki wybór, jeśli planujesz duże wesele (powyżej 60 osób) bo możesz zginąć wśród zaproszonych pań.
Drobnym i szczupłym dziewczynom polecam coś "większego" co doda kobiecych kształtów. 
(Dla mnie absolutnie rewelacyjna!)
A jeśli you're going to San Francisco, to znajdziesz też coś dla siebie, bardziej hippie  :)
Obcas możesz sobie wybrać dowolny ale nogi musisz mieć jak 1.000.000 $ 
Na koniec suknia dla dziewczyny gangstera. tu już nie tylko nogi, ale i cała reszta musi być prosto z siłowni lub spod skalpela i solarium.
Do wyboru - do koloru.

środa, 15 stycznia 2014

Mirror, mirror on the wall...





Karnawał. 
Czas imprez, wystrzałowych kreacji, cekinów, kryształów, złotej nitki, ćwieków, błyskotek i wszystkiego innego, co pozwala być widoczną na parkiecie i nie tylko.
Tak się składa, że większość odwiedzających mnie klientek chce się przebrać za księżniczkę.
Ale nie za jakąś tam zwykłą, nie. Gorset musi być pokryty kryształami, cekinami, błyszczącymi kamieniami i jeszcze dobrze by było, żeby może jakaś koroneczka albo hafcik, no i oczywiście spódnica w brokacie!  
Z trenem!
Taka moda teraz weszła.
Część z tych Pań myli chyba swój ślub z imprezą ostatkową i nie myśli o tym, że będzie wyglądać raczej zabawnie niż olśniewająco.
Ale od początku.
Dla kogo księżniczka i dlaczego nie dla wszystkich?
Jeśli Twój rozmiar znajduje się w przedziale 34-38, masz przynajmniej 160 cm wzrostu 
(a do tego planujesz obcasy 10cm-12cm) to śmiało możesz rozpocząć poszukiwania księżniczki dla siebie. Jest jeszcze jedno małe "ale". 
Czy Twój narzeczony jest dużo wyższy od Ciebie? Jest szczupły czy postawny?
Co mnie to obchodzi? Cóż, jakby nie patrzeć to byłoby dobrze, gdybyście wyglądali dobrze 
nie tylko osobno, ale i razem. Więc teraz wyobraź sobie, że Ty masz 160cm wzrostu, 
Twój przyszły mąż 170cm i sylwetkę siatkarza prędzej niż kulomiota.
Ty ubrana w szeroką księżniczkę z trenem a obok On w smokingu lub garniturze.
Jak wyglądacie? No właśnie. Najpierw Ty a gdzieś z tyłu majaczy On.
Oczywiście, że to Ty masz być gwiazdą wieczoru, ale pamiętaj, że to nie studniówka 
i od początku wiadomo kto jest królem i królową tego balu.
Nie oznacza to, że musisz od razu rezygnować z wymarzonej sukni. 
Wystarczy dobrać taką, która nie będzie najszersza.
A teraz część mniej przyjemna.
Jeśli Twój rozmiar znajduje się w przedziale 38-42 a wzrost to 160cm to zacznij oswajać się
z myślą, że Twój fason to litera A. 
Dlaczego? bo w szerokiej księżniczce uzyskasz efekt waty cukrowej, która spadła z patyka (jeśli ukochany jest szczupły i wysoki to mamy kompletny obrazek)
Będziesz wyglądać jak biała plama.
Za to jeśli masz 175cm i rozmiar 42-44 no to wtedy bardziej przypominać będziesz Mount Everest. W tej sytuacji również radziłabym literkę A lub suknię lejącą.
Jest jeszcze jedna grupa Pań, która powinna porzucić marzenia o szerokiej, ciężkiej sukni.
Panie w ciąży.
I nie chodzi tu o to, że ten fason kiepsko brzuch ukryje, to już nie te czasy, że trzeba w śnieżnej bieli za wszelką cenę udawać dziewicę a później opowiadać, że wcześniak, ale wyjątkowo zdrowy!
Chodzi o bezpieczeństwo Twoje i malucha. Taka kiecka trochę waży i kiedy jest się w zaawansowanej ciąży z atrakcjami w stylu mdłości, duszności i puchnięcie,
to dodatkowe 5-6 kg sukni jest ostatnim, co Ci do szczęścia potrzebne.

A jeśli jesteś jedną z tych, które moje porady mają gdzieś i bez względu na wszystko i tak kupisz właśnie taką suknię, to pamiętaj, że księżniczka księżniczce nierówna.